Plany!

Wiadomości dla tych, którzy nie dotarli na mój panel w Łodzi. A więc punkt po punkcie.

1. GWAR: Enormogantic Fail. Komiks ukaże się 6 listopada nakładem kanadyjskiego wydawnictwa Renegade Arts. Historia z uniwersum GWAR opowiedziana w stylu Rashomona – a więc punktu widzenia różnych bohaterów. Ja narysowałem 10 stron rzezi z Bonesnapperem w roli głównej. Dostałem całą masę wytycznych oraz materiałów referencyjnych, ten komiks to nie tylko kamień milowy w mojej tzw. karierze, ale również jedno z największych wyzwań. Na dysku jest już cyfrowy egzemplarz dla recenzentów. Rzecz można zamówić w sklepie ATOM Comics. Być może będę miał też trochę egzemplarzy na swoim stoisku na Niech Żyje Komiks i Ilustracja.

2. Prison Pit Księga Druga. Formalności są załatwione, a materiały czekają na tłumaczenie. Chcemy ze Słowobrazem wydać ten komiks w pierwszym kwartale 2020 roku. Jeśli uważacie pierwszy tom za chore gówno, to przygotujcie się na jeszcze bardziej pokręcone klimaty. I tak będzie do końca. Księga trzecia? Miejmy nadzieję, że też w 2020 roku.

3. Frankenrocker & the Jailbait Punks. Komiks pisany przez Roela Torresa to mini-seria składająca się z 4 zeszytów. Aktualnie kończę ołówek do numeru 3. W przypadku tego tytułu zajmuję się całą stroną wizualną – layouty, ołówek, tusz, kolor, liternictwo, skład. Frankenrocker i jego ekipa walczą z Reptilianami, którzy zaatakowali planetę Szarych Ludków. Będzie dużo muzyki, przemocy i wielkie roboty. Nr 1 powinien pojawić się w grudniowym wydaniu PREVIEWS. To oznacza, że mamy wydawcę z dystrybucją w Diamondzie. Nowy zawodnik na rynku, związany ze sklepem komiksowym ze Wschodniego Wybrzeża mającym na koncie Nagrodę Eisnera. Całość będzie gotowa w 2020 roku, kto wie, może uda nam się wydać to w jednym tomie po polsku?

4. Rotmistrz Polonia. Po raz pierwszy w druku, nakładem Wydawnictwa 23! Co będzie można znaleźć w środku? Komiks (napisany przeze mnie, narysowany przez Łukasza Godlewskiego), historię bohatera (od niej wszystko się zaczęło, dekadę temu stworzyliśmy z Łukaszem postać “pierwszego polskiego superbohatera” na potrzeby prelekcji w ramach Bałtyckiego Festiwalu Komiksu) oraz opowiadanie, którego akcja będzie się działa na pewnej tajemniczej wyspie. Komiks zostanie nieco odświeżony (szarości) a liternictwem i składem zajmie się Robert Sienicki. Projekt jest więc w dobrych rękach. Przewidywana premiera: Rumia Comic Con 3.

5. Rumia Comic Con 3. 7 marca 2020 roku, Stacja Kultura. Program jest niemalże gotowy, ale nie ogłaszamy go jeszcze, żeby w razie zmian nie aktualizować rozpiski co kilka dni. Lada dzień zaczniemy ogłaszać informacje o wystawcach, premierach, warsztatach. Strona festiwalu będzie uzupełniana na bieżąco. Zapraszam serdecznie!

6. Terra Incognita. Tak, wydamy w ramach ŁKP grę fabularną! Rzecz jest oparta o zasady Fajerbola autorstwa Łukasza Kołodzieja (jednego z gości RCC3). Będzie to kompletna edycja, zawierająca podstawkę, dodatki, przygodę – wszystko uzupełnione, zredagowane i ułożone w czytelny sposób. Do tego ekran Mistrza Gry! Setting jest mocno pulpowy, będziecie mogli się wcielić w bohaterów walczących o przetrwanie na wyspie, która pewnego dnia wynurzyła się na środku oceanu. To właśnie tam będzie osadzona akcja opowiadania o Rotmistrzu. Przewidywana premiera: Rumia Comic Con 3.

7. Innsmouth Cop. Mój scenariusz, rysunki Zavki. Format B5 lub zbliżony, ok. 80 stron. Bądźcie czujni, bo będziemy potrzebowali wsparcia przy produkcji tego komiksu. Chcemy zorganizować zbiórkę bez pośrednictwa platformy crowdfundingowej i przewidujemy super bonusy dla wspierających. Jeśli to się uda, to rozje… zmienimy nieco system.

8. Eagle 8. Przygodowy ongoing w świecie stworzonym przez Chance’a Priesta, który jest (tak jak ja) wyznawcą Jacka Kirby’ego. Czego tam nie będzie. Bomby atomowe, wielkie łodzie podwodne, nazi-gobliny, wulkany, dżungle, akcja, akcja i akcja. Aktualnie pracuję nad layoutami i przełożeniem strumienia świadomości Chance’a na scenariusz komiksu. Przewidywana premiera pierwszego zeszytu: Zolocon 2020.

9. Slimeverse. Chyba najambitniejszy ze wszystkich wymienionych projekt, w który angażuję ponad 30 polskich autorów. Chciałbym tą antologią uczcić 10 lat mojej pracy komiksowej. Tu też będzie zbiórka. Też oddolna.

Uwaga, uwaga. To nie są wszystkie projekty, w które jestem zaangażowany. Glaxial, Knock Off Wars 2, karty kolekcjonerskie, figurki… Jest tego więcej, ale nie wszystko na raz. Pół wszystkiego na raz wystarczy. Serdecznie dziękuję za wsparcie Słowobrazowi, autorom, którzy chcą ze mną współpracować oraz czytelnikom, którzy chcą kupować moje produkcje. 2020 będzie nasz!

Post postemefkowy.

Wróciłem. Cały i zdrowy. Zmęczony do tego stopnia, że poniedziałek spędziłem w półśnie. Zacznę jednak od początku, bo to nie crossover Marvela/DC. Ordnung musi być.

Przygotowania rozwaliły mi wrześniowy harmonogram, ale to przed festiwalem w Łodzi norma. Zdecydowaliśmy się na wspólne stoisko: Kowalczuk, Słowobraz i Doom Pipe. Największe z dotychczasowych (aż 3 na 2 metry!). Ja i organizatorzy eMeFKi uznajemy różne definicje słów “zamieszanie” oraz “już”. Nie podobał mi się podział na strefę targową oraz strefę kolekcjonerską, który jest niepotrzebnym spadkiem po poprzednich edycjach. W strefie targowej są stoiska antykwaryczne, w strefie kolekcjonerskiej większość stoisk zajmują autorzy i małe wydawnictwa. “Nic nie jest wymieszane, proszę sprawdzić stronę i nie wprowadzać zamieszania” – takie było stanowisko organizatora części handlowej. Anonsowanie oddzielnie dwóch stref wprowadziło zamieszanie i wrażenie, że wystawcy “stolikowi” należą do drugiej kategorii. Odporność na krytykę przed imprezą składam na karb napiętych terminów i nerwów, które towarzyszą przygotowaniom. Na terenie Expo dostaliśmy wszelką pomoc i kilka tematów było załatwione od ręki – to zdecydowanie na plus. Używanie słowa “już” w przypadku ogłaszania szczegółów programu na tydzień przed największym festiwalem komiksowym w kraju można było sobie odpuścić. To jednak szczegół. Pamiętajmy, że koordynacja takiego przedsięwzięcia to nie lada wyczyn i zaangażowani są nie tylko organizatorzy, ale również uczestnicy, więc opóźnienia wynikają również z winy zaproszonych.

Do przemyślenia na przyszłość: strefa targowa bez podziału (przynajmniej na mapach i listach publikowanych przed imprezą), mniej punktów programu (ten był w tym roku ponoć okrojony – ja nie odniosłem takiego wrażenia).

Wyruszyliśmy o 7 rano z Rumi. Pierwszy raz jechałem na eMeFKę autem (pozdrawiam towarzyszy podróży: Henryka i Lenę). Luksus. Tuż przy bramkach wyjazdowych z autostrady padło sprzęgło. No i się zaczęło. Laweta odwiezie nas razem z autem do Łodzi. Nie. Będzie auto zastępcze i laweta do Łodzi. Nie. Nie będzie auta zastępczego. Nie. Będzie auto zastępcze i laweta do Gdańska. Nie… Skończyło się lawetą do Wejherowa i autem zastępczym podstawionym na opłotkach Torunia. Na miejscu byliśmy o godzinie 18. Zostawiliśmy graty na Expo i poszliśmy naładować baterie.

W sobotę przygotowaliśmy stoisko i zaczął się wir. Z perspektywy wystawcy (a przynajmniej naszego, dobrze usytuowanego boksu) było bardzo dobrze. Przewijały się tłumy ludzi i trudno było znaleźć moment na papierosa (może to dobrze, że palę, bo w ogóle bym nigdzie nie poszedł). I tak do godziny 17, kiedy się nieco uspokoiło. Nie odczułem duchoty, ale narzekali na nią zwiedzający. Również na wąskie przejścia między boksami. To na pewno rzeczy, które można poprawić. Może scena autografowa mogłaby być mniejsza? Wiecie, tak ciutkę? Dla mnie ten element imprezy jest mało istotny (podobnie dla większości autorów ze stoiskami), ale doceniam pomysł z ekranami pokazującymi rysowanie. Świetnie to wyglądało!

Jako wystawcy na pewno moglibyśmy poprawić ekspozycję, zróżnicować wygląd stoisk. Jednak trudno wymyślić cuda mając do dyspozycji nawet duży boks, bo najważniejszy jest towar (a jak jest się między innymi boksami, to odpada nawet roll-up). Po kilku latach w Atlas Arenie wiedziałem z grubsza, gdzie kto będzie urzędował. W Expo się gubiłem, bo większość komiksowych boksów wygląda z daleka tak samo. Kolejny temat do przemózgowania.

Ilość starych i nowych czytelników, która przewinęła się przez stoisko jest nie do policzenia. Utarg był dobry (pozwólcie, że nie będę się wdawał w szczegóły), ale poza tym nasz kram miał charakter informacyjny: opowiadaliśmy ludziom o Comic Conie, Małym Nemo oraz Innsmouth Copie.

Miałem w planie trzy punkty programu. Kolejny plus nowej miejscówki: wszystko w jednym budynku – targi, panele/spotkania, jedzenie/picie (“normalna” restauracja zrobiła robotę, napoje serwowane obok strefy planszówek były tanie i dobre). Na seansie Prison Pit miałem prawie pełną salę! Chciałbym przeprosić za to, że nie było napisów. Dopiero w trakcie seansu uświadomiłem sobie jak niewyraźnie mówią (a raczej harczą i bulgoczą) postaci. Ja ten film widziałem -naście razy, tłumaczyłem komiks itd., ale zrozumienie dialogów było dla was problemem. Jeśli będzie następna okazja to na pewno będą napisy. A może lektor? A może lektor na żywo? Poranny niedzielny panel na temat moich planów na najbliższy rok to również bardzo dobra frekwencja. Schlebia mi to i dopinguje. Jeszcze dziś opublikuję owe plany tu, na stronie. Trzeci punkt programu – spotkanie z ekipą Doom Pipe – też dobra frekwencja i dwa małe zgrzyty. Pierwszy. Spotkanie poprzedziły warsztaty, na które prowadząca miała godzinę. Myślałem, że już się tak tego nie rozpisuje w programie, bo nie sposób czegokolwiek nauczyć w takim czasie (chyba, że uczestnikami są maluszki, ale tu byli to dorośli i młodzież). Daliśmy radę, sala szybko została zwolniona. Drugi zgrzyt. Musiałem zwrócić komuś uwagę na to, że przeszkadza w trakcie spotkania (nigdy wcześniej się to nie zdarzyło). A przeszkadzali… wolontariusze. Siedzący tuż obok odpytywanych gości, zwróceni do nas plecami, zajęci czymś, co mogli robić na zewnątrz. Apel do organizatorów imprez wszelakich – mniej WOLONTARIUSZY, więcej ogarniętych młodych PRACOWNIKÓW (takich osób jak te, które pomogły mi przy innych punktach programu). Za często zdarza się scena typu: podchodzę do wolontariuszy, zadają proste pytanie (np. gdzie jest biuro festiwalowe) i odpowiedź zna jedna na pięć osób. Zatrudnijcie tę jedną, reszta niech wpadnie na festiwal i dobrze się bawi. Po co marnować czas młodych ludzi i nasz?

Sobotni wieczór spędziłem na rysowaniu. Brom został albumem roku, zgodnie z moimi przewidywaniami. To nie tylko efekt pracy Unki, ale całego Wydawnictwa 23, bo od czasu Totalnie nie nostalgii żaden komiks nie wyłaził tak z lodówki jak Brom. Dobrze, tak ma być. Wszystkim nagrodzonym serdecznie gratuluję. Również wydawnictwu KBOOM, które nie zostało nagrodzone, ale dla mnie pozostaje wydawcą roku. Niedziela była luźniejsza. Było więcej czasu, żeby pogadać, poknuć, pośmiać się (tak, zdarza mi się) zrobić zakupy i wymiany. Znowu dostałem sporo prezentów, bardzo za nie dziękuję. Trafiły się nawet słoiki z jakimiś pysznymi sosami. Nadal nie wiem od kogo. Najbardziej cieszy plakat od Maćka Pałki, który rozpakowałem dopiero w pracowni (nie wiedziałem co zostało zapakowane w blanta-giganta).

Moje rysunki znalazły się w kilku nowościach (Tajfun: Nowe Przygody, Noc w Zonie oraz Pojedynek na Szosie). Do tego trochę blanków. Rewelacyjny jaszczowy W Hołdzie, drugi tom Kane’a (świetna, niedoceniona seria kryminalna)… Dużo, dużo dobrego, choć nie są to jakieś turbo-zakupy.

Łupy, ale nie wszystkie. Na zdjęcie nie załapało się kilka prezentów.

Pomimo potknięć to była jedna z najlepszych edycji łódzkiego festiwalu. Komiksy nadal są tu najważniejsze, nie przyćmione przez “gwiazdy” ekranu i gry video. Nie mogę się doczekać powrotu do Łodzi na przełomie listopada i grudnia. Wtedy na spokojnie obczaję sobie wystawę DC, o której słyszałem sporo dobrego. Uściski dla wszystkich przyjaciół i znajomych – było super was spotkać i zamienić chociaż kilka zdań. Specjalne, podwójne uściski dla załogi stoisk nr 27: Kasi i Daniela, Henia i Tomka, Krzyśka Haina, Zavki i Slaviiik, dla współlokatorów z Cynamonu oraz dla Jelona.

Widzimy się za rok, ale zanim to nastąpi spotkamy się na: Giełdzie 80/90 w Gdańsku, Niech Żyje Komiks i Ilustracja w Warszawie, Złotych Kurczakach we Wrocławiu, Rumia Comic Con wiecie gdzie, SzlamFeście w Gdańsku i jeszcze kilku innych imprez małych i dużych. Stare ludowe porzekadło mówi: nie jeździsz, nie ćwiczysz to się nie liczysz. A więc do zobaczenia u was w mieście. Sezon festiwalowy nigdy się nie kończy.

MFK FAQ.

Gdzie będzie mnie można spotkać na 30. Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi?

Mapa skarbów!

Niemal całą sobotę i niedzielę spędzę na stoisku nr 27 w strefie targowej. Co będzie można kupić? DUŻO DOBRA. Wszystkie wydawnictwa spod znaku Łukasz Kowalczuk Przedstawia (Za późno by przebaczyć/Rad Erwank, Slime Fiction, Secret Santas, ŁKP Szlam, Prison Pit 1) oraz świeżynki i prawie świeżynki. Oto lista i ceny w polskich złotych:

  • MUTAGEN KRACKLE zin + pocztówka | 25
  • WORKING CLASS COMICS SKETCH CARDS | 10 (paczka 10 pustych kart z logo WCC), 25 (karta z moim rysunkiem w kolorze oraz 5 losowo wybranych kart kolekcjonerskich)
  • HENCHBAR print A4 + FANDOM SLAYER pocztówka | 10
  • CRIMEAN CRAB (rys. Krzysiek Hain) | 15 (okładka reg.), 20 (blank), rysunek na blanku kosztuje 50 (wykonany w trakcie festiwalu)
  • CYMELIA antologia | 10

Nie przywożę ze sobą resztek magazynowych, bo się w tym nie połapię. Za to tradycyjnie będzie u mnie można zamówić rysunek. Cena ilustracji na amerykańskim blanku startuje od 100 zł (będę miał ze sobą m.in. Micronauts i GoBots). Ceny za rysunki na “luźnych” kartkach i w albumach zależne od formatu. W razie pytań – proszę pisać.

Towarzyszyć mi będzie ekipa Słowobrazu oraz DOOM PIPE. I nie tylko oni, bo zaprosiliśmy na sesje autorysografowe kilku zaprzyjaźnionych autorów.

Rysoautografy!

Poza tym będzie kilka punktów programu, których nie możecie przegapić.

Gwoździe programu!

Witam na nowej stronie!

Nareszcie! Po latach bez “normalnej” strony internetowej, nadszedł czas na ogarnięcie się w tym temacie. Nie wszystko jest jeszcze uzupełnione (portfolio, bibliografia, jakiś quasi-sklep) i doszlifowane, ale będzie hulało już niedługo. Ta strona ma spełniać kilka funkcji: znajdziecie tu uporządkowane informacje na temat moich projektów, wiadomości oraz dłuższe teksty (jeśli pozwoli na nie czas). Dzieje się tak dużo, że pewnie sam potrzebuję takiego miejsca w sieci bardziej niż czytelnicy.

Pierwsze posty pojawią się przed eMeFKą, na pewno będę udostępniał linki na fejsbukach. A jeśli nie jesteście fejsbukowi (zazdroszczę), to zapiszcie sobie adres lukaszkowalczuk.com i bądźcie czujni!

Choć strona jest oparta na WordPressie i będą się tu pojawiać wpisy natury “blogowej”, to opcje komentarzy zostały wyłączone. Od dyskusji są fora i grupy. Cytując klasyków: “Like it or not, we are here to stay!”.